Zakupy w markecie… budowlanym

Posted by & filed under .

dobry czasLubię takie dni, jak dzisiejszy. Nie dość, że na dworze była naprawdę piękna pogoda, to jeszcze udało mi się zrealizować wszystko, co sobie zaplanowałam na ten czas. W pracy nadgoniłam trochę zaległości, a ich szef był zadowolony z moich postępów. Wspomniał nawet coś o awansie i podwyżce. Wcale nie obraziłabym się na taki obrót spraw, ponieważ jesteśmy z mężem w trakcie wykańczania domu i każda złotówka, by się przydała. Popołudniu pojechałam razem z mężem do marketu budowlanego. Raczej dla towarzystwa, bo sufity podwieszane niewiele mi mówią poza tym, że chciałam mieć coś takiego u siebie. Najważniejsze, że zakupiliśmy wszystko co potrzebne, a nasz budżet na dom nie został przekroczony. Co więcej, zostało nieco wolnej gotówki, na którą miałam już plany. Postanowiłam jednak poczekać do końca tego bałaganu. Nigdy nie wiadomo, co wypadnie w trakcie i, czy nie będzie trzeba czegoś jeszcze dokupić. Ale oby nie, bo chciałam ciekawie spożytkować tę pozostałą część z finansów. Tak czy siak, dzień był naprawdę udanym.